
Wypędzenie pod pozorem rozwiązania
Konfrontacja szybko przerodziła się w dwa dni przemocy. Spalono domy i pojazdy Romów, zniszczono mienie, a Romowie zostali zaatakowani przez zorganizowany tłum. Chociaż Romowie nie wierzyli, że władze podżegały do przemocy, zdawali sobie sprawę z tego, że została ona wykorzystana do celów politycznych i społecznych. Rząd komunistyczny interweniował, negocjując oddzielnie z przywódcami tłumu i przedstawicielami Romów. Pod pretekstem przywrócenia porządku władze zaproponowały „rozwiązanie”: przesiedlenie lub emigrację. Zaproponowano przeniesienie Romów do tymczasowych baraków w pobliżu Bielska-Białej, a gdy spotkało się to z odmową, zaoferowano im paszporty i ułatwiono wyjazd za granicę. Ponad stu Romów zostało następnie wydalonych do Szwecji i Niemiec Zachodnich, otrzymując dokumenty podróży w jedną stronę, które uniemożliwiały powrót. Wydarzenia w Oświęcimiu pokazały, jak przemoc antyromską można było wykorzystać jako narzędzie polityki państwowej – przekształcając społeczną wrogość w mechanizm przymusowego wysiedlenia.
„Ludzie zjednoczyli się w ataku nienawiści skierowanym nie przeciwko „posiadającym”, ale przeciwko innym – ciemnowłosym, słabym i samotnym. Uderzono w Romów. Bo „obcy” na nic nie zasługują.”
Jerzy Ficowski