Sąsiedzi stali się oprawcami na okupowanym Podlasiu
Kiedy w czerwcu 1941 r. nazistowskie Niemcy najechały Związek Radziecki, zajęły terytoria w północno-wschodniej Polsce, które od 1939 znajdowały się pod okupacją radziecką. W tej zmieniającej się sytuacji politycznej antysemicka propaganda i mit o „żydokomuny” znalazły podatny grunt. W kilku miastach na Podlasiu miejscowa ludność cywilna – kierowana uprzedzeniami i oportunizmem – zwróciła się przeciwko swoim żydowskim sąsiadom w fali przemocy, której kulminacją były masakry.

Dzień, w którym spłonęło Jedwabne
10 lipca 1941 r. polscy mieszkańcy Jedwabnego zgromadzili setki swoich żydowskich sąsiadów na rynku. Ofiary były bite, poniżane i zmuszane do zniszczenia pomnika Lenina, który stał tam od czasu okupacji radzieckiej. Później sprawcy zapędzili Żydów – mężczyzn, kobiety i dzieci – do stodoły należącej do Bronisława Śleszyńskiego. Drzwi zostały zaryglowane, a budynek podpalony. W płomieniach zginęło około 300–400 osób.
Jedwabne było jednym z kilku pogromów w regionie Podlasia latem 1941 r., gdzie w miastach takich jak Radziłów, Szczuczyn i Grajewo zamordowano około 1000 Żydów. Przez dziesięciolecia wydarzenie to było przemilczane w oficjalnej historii, a prawda o nim wyszła na jaw dopiero na początku XXI wieku po ponownym śledztwie i ogólnokrajowej debacie.
„Karolak Marian burmistrz miasta Jedwabnego, wydał nam rozkaz wszystkich Żydów znajdujących się na Rynku zagnać do stodoły ob. Śleszyńskiego Bronisława co i my uczyniliśmy. Przygnaliśmy Żydów pod stodołę i kazali wchodzić co i Żydzi byli zmuszeni wchodzić. Po wejściu do stodoły zamknęli stodołę i podpalili, kto podpalał tego ja nie widziałem. Po podpaleniu ja poszedłem do domu, a Żydzi spalili się w stodole. Wszystkich Żydów było więcej jak tysiąc osób.”
Zeznanie Jerzego Laudańskiego
w: Wokół Jedwabnego, t. II, Relacje (2002)