Antykomunistyczny nalot, który przerodził się w antysemicki atak
5 lutego 1946 r. miasto Parczew w województwie lubelskim zostało zaatakowane przez oddział partyzancki podziemnej organizacji Wolność i Niepodległość (WiN), dowodzony przez braci Leona i Edwarda Taraszkiewiczów, znanych pod pseudonimami „Żelazny” i „Jastrząb”. Około stu uzbrojonych mężczyzn otoczyło miasto i zaczęło strzelać . Przez kilka godzin plądrowali domy Żydów. W wyniku wydarzeń znanych jako pogrom w Parczewie zginęły cztery osoby.

Powojenny strach i utrzymująca się przemoc antysemicka
Napad w Parczewie odzwierciedlał napiętą atmosferę panującą w okresie powojennym, kiedy antykomunistyczne oddziały leśne coraz częściej utożsamiały Żydów z nowym reżimem. W nocy z 4 na 5 lutego bojownicy WiN przeprowadzili równoczesne ataki na instytucje publiczne, w tym pocztę i spółdzielnię „Rolnik”, kradnąc pieniądze i towary. Grupa żydowskich strażników samoobrony – utworzona w celu ochrony ocalałych powracających z ukrycia i obozów – została zwabiona w zasadzkę i stracona. Innych Żydów wywlekano z domów, bito i okradano.
Wśród zabitych znaleźli się Dawid Tempy, Mendel Turbiner, Abraham Zysman oraz oficer MO Wacław Rydzewski. Atak pogrążył społeczność żydowską w szoku. Ocalali ukrywali się na strychach i w piwnicach lub całkowicie opuszczali miasto, obawiając się dalszej przemocy. Pogrom stał się symbolem powojennej wrogości, z jaką borykali się Żydzi, próbując odbudować swoje życie w Polsce.
„Żydzi załatwiają swoje sprawy osobiste i próbują opuścić Parczew. Nie spędzają już nocy we własnych domach, ukrywając się na strychach i w piwnicach.”
Komitet Wojewódzki Żydów Polskich