Zasadzka na ocalałych próbujących uciec z powojennej Polski
W nocy z 2 na 3 maja 1946 r. grupa dwudziestu sześciu Żydów podróżujących ciężarówką w kierunku granicy czechosłowackiej została zatrzymana w pobliżu Krościenka przez uzbrojonych partyzantów podających się za żołnierzy. Napastnicy, dowodzeni przez osiemnastoletniego Jana Batkiewicza „Śmigłego”, należeli do antykomunistycznej jednostki podziemnej dowodzonej przez Józefa Kurasia ps. „Ogień”. Konfrontacja przerodziła się w brutalną masakrę, w wyniku której zginęło dwanaście osób.

Powojenna przemoc i śmiertelne dziedzictwo uprzedzeń antysemickich
Zasadzka zaczęła się pod pretekstem rutynowej kontroli tożsamości. Gdy partyzanci zorientowali się, że pasażerowie są Żydami, okradli ich z pieniędzy i kosztowności, a następnie kazali im ustawić się w szeregu. Uzbrojeni w broń automatyczną napastnicy otworzyli ogień, zabijając na miejscu jedenaście osób i raniąc pięć innych – z których jedna zmarła później. Wśród zabitych byli mężczyźni, kobiety i dzieci. Tych, którzy dawali oznaki życia , dobito na miejscu.
Masakra była zarówno aktem rabunku, jak i ideologicznej nienawiści. Grupa pod dowództwem Kurasia rozprowadzała wcześniej antysemickie ulotki wzywające do mordowania Żydów oskarżanych o współpracę z komunistami. W komunikacie z lutego 1946 roku sam Kuraś wzywał do „rzezi i wieszania żydowskich łotrów”. Zabójstwa w Krościenku stały się wstrząsającym przykładem tego, jak przemoc i antysemityzm utrzymywały się nawet po Holokauście, wymierzone w Żydów, którzy przeżyli tylko po to, by zostać zamordowani podczas próby opuszczenia Polski.
„Leżąc na ziemi, słyszałam, jak rozmawiali między sobą o moim synu: »Ten maluch dużo jęczy, wykończcie go«, i strzelili mu w głowę po raz drugi.”
Maria Galler
Ocalała